ŻUL czy KUL? Oto jest pytanie.
Zaskoczyła i ucieszyła naszą redakcję wieść, że kultywowanie talmudycznego kultu w imieniu uniwersytetu lubelskiego im. Jana Pawła II przez akademicką grupę judaizantów w końcu spotkało się z reakcją (późno bo późno ale zawsze coś), sprzeciwem i potępieniem od wielu pracowników naukowych i studentów. Ośmieszanie i podrywanie autorytetu uczelni przez oficjalne i nagłośnione medialnie praktykowanie pogańskich obrzędów sprawiło, że już od wielu lat nie nazywaliśmy lubelskiej uczelni KUL-em ale ŻUL-em. Spolegliwość wobec żydostwa ośmieszała i podrywała autorytet uczelni tradycyjnie nazywanej „katolicką”. Ale miało to bardzo poważne poza symbolicznymi konsekwencje: powodowało wyrzucanie pracowników naukowych za „antysemityzm”, cenzurowanie wolności naukowych badań i twierdzeń, dyskryminacja i likwidacja nauki broniącej doktryny, obyczajów, liturgii katolickiej, fałszerstwa i przemilczanie faktów historycznych, by wiedzę historyczną nagiąć do żydowskiej dominacji ideologicznej …