Kamil Horal

pajęczyna....ŚMIERĆI - pajęczyna...ŻYCIA ....prawdziwa historia

pajęczyna ....ŚMIERĆI -pajęczyna ...ŻYCIA ....prawdziwa historia z czasów II wojny światowej z bitew pomiędzy Amerykanami i Japończykami na Pacyfiku...od lata 1943 roku tajemnicza wyspa śmierci GAUDALCANALL

SIEĆ ŚMIERCI - SIEĆ ŻYCIA

Prawdziwa historia z czasów II wojny światowej z lata 1943 roku, z bitew pomiędzy Amerykanami i Japończykami na Pacyfiku... z bitew o tajemniczą wyspę śmierci - Gaudalcanal na Morzu Salomona... leżący pomiędzy Australią a Papuą Nową Gwineą...

Wielki, dziwny cud Boży na żarliwą modlitwę żołnierza zagrożonego śmiercią...

Nazywam się Frank i jestem Amerykaninem z Kentucky -Bliski Wschód USA i miasto Frankfort... Miałem 22 lata, kiedy zostałem powołany do armii amerykańskiej podczas II wojny światowej, studiowałem i musiałem iść na wojnę jak tysiące młodych mężczyzn, których życie zostało zniszczone przez wojnę a jeśli przeżyli, to naznaczyło ich to na całe życie.Do Boga, szacunku do Maryi Dziewicy i świętych.Chodziłem z rodzicami regularnie do kościoła...Odnalazłem swoją miłość Rozalyn w szkole...ale ja musiałem się zaciągnąć, a Rosalyn obiecała wiernie na mnie czekać...


Rozalyn dała mi małe święte medium na łańcuszku z Sercem Jezusa po jednej stronie i Sercem Dziewicy Maryi po drugiej... Zawsze noś to święte medium... Ona cię ochroni i sprowadzi z powrotem do mnie żyje...nie zapomnij o Franku... powiedziała moja wielka miłość Rosalyn ze łzami w oczach, bo straszna wojna zabrała nam kawałek młodości, ale nie zniszczyła naszej miłości... żyła nawet wtedy, gdy byliśmy razem były od siebie oddalone o tysiące kilometrów...


Moi rodzice również pobłogosławili mnie na długą podróż, aby codziennie się za mnie modlili... A ja, wzmocniona w ten sposób, wyruszyłam w nieznane... i dołączyłam do okropności wojny...


Przydzielono mnie do szkolenia piechoty morskiej, czyli piechoty morskiej... i wysłano statkiem na Pacyfik, gdzie już trwały walki pomiędzy USA i Japonią. Było gorące lato 1942 roku... Dostaliśmy zadanie lądowania na dużej, bardzo ważnej strategicznie wyspie Guadalcanal w archipelagu Wysp Salomona.Japończycy kontrolowali stolicę Henderson Field /dzisiejsza Honiara/.

Honiara – Pole Hendersom – stolica Wysp Salomona




W nocy zeszliśmy na ląd kilka kilometrów od miasta i pozwoliliśmy sobie zagłębić się w dżunglę z zadaniem okrążenia miasta... Ale Japończycy odkryli plan i zaatakowali nas w zagmatwanej dżungli wyspy... My przedarliśmy się przez gęstą dżunglę, było wiele węży, które były owinięte w drzewa, ale także na ziemi, kilku żołnierzy zostało ukąszonych iw ciągu 2 godzin ich nie było.


Wystraszyliśmy też stada małp w koronach drzew, krzyczały i skakały po gałęziach przed nami... Byłam w grupie z Nickiem i Johnem... to byli moi przyjaciele... dowódca plutonu przydzielono nas do ochrony krawędzi natarcia... Więc poszliśmy głębiej w dżunglę, aż się zgubiliśmy... Na próżno szukaliśmy drogi i naszego plutonu... Nie mogliśmy wezwać, bo wróg czekał za to... więc poszliśmy tak daleko, jak mogliśmy... nagle z zarośli rozległ się strzał... John upadł jak skaleczony...został trafiony...O Boże, Japończycy tu są.. .

Więc uciekliśmy od siebie... żeby nas oboje nie złapali... Nick pobiegł w prawo... a ja w lewo... Pobiegłem na wzgórze porośnięte dżunglą i poniżej zobaczyłem... jak Japończycy ciągnęli zakutego w kajdanki Nicka, który był cały zakrwawiony... jak kawałek mięsa... ale jeszcze żył, przez chwilę zarzucał sobie ramiona, ciągnęli go jak zaszczute zwierzę.. .już go dopadli... to gorsze niż śmierć, bo tortury Japończyków są okropne, to lepsza śmierć...Jestem tu sam, pomyślałem...to mój koniec...bo Japończycy czołgali się przez dżunglę i szukają mnie, żeby mnie zabić...
Gdzie mogę uciec i gdzie się schować.. Pobiegłam jak za duszę w stronę wzgórza pomiędzy bambusami, palmami i Bóg wie czym dziwne drzewa... na szczycie wzgórza były skały... cała góra skalnych zagłębień... były mniejsze jaskinie lub występy... Po prostu się tu ukryję, bo inaczej jestem synem śmierci. ..Znalazłem jedną wąską jaskinię w skale, było to tylko około 3 metry w głąb skały, ale było tu ciemno...Więc wszedłem do tej wąskiej i małej jaskini i próbowałem się jakoś zamaskować...

Widziałem już grupy Japończyków zbliżających się i zaczynających przeszukiwać te skały... koniec... na pewno mnie znajdą... przez otwór widziałem ich wchodzących do jaskiń z karabinami i latarkami... O mój Boże, to koniec... John i Nick już się skończyli, a ja zginę daleko, na obcej wyspie, gdzieś na końcu świata...nikt mnie nawet nie znajdzie, a zwierzęta zjedzą moje ciało i pogryzą moje kości.. .tylko tyle mi zostało...w domu nawet nie wiedzą, że jest Gualdacanal... a ja nawet nie pożegnam się z moją kochaną Rosalyn...


Moją ostatnią nadzieją jest Bóg... nic mi już nie pomoże poza Tobą, Boże i jakimś Twoim cudem... więc uklęknąłem i zacząłem żarliwie modlić się do Boga o pomoc... Nigdy tak gorąco się nie modliłem i nie błagałem w moich myślach życie, całe drżałem, pociłem się... Jąkałem już słowa modlitwy... Zdjąłem z szyi święty medalik mojej Rozaliny i błagałem o pomoc Boskie Serce Jezusa i Maryi...


Znalazłem 2 małe gałązki i zawiązałem je sznurkiem kamuflażowym w kształcie krzyża, położyłem na skale i modliłem się jeszcze raz... aż popłynęły mi łzy... mój Boże, proszę, ocal mnie... jestem taki młody co to jest 22 lata... a ja muszę umrzeć za tych wojennych głupców, którzy rozpoczęli tę obrzydliwą wojnę... Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że coś się naprawdę dzieje...


Coś świeciło przy wejściu do jaskini... pewnie Japończycy już świecą... a tu widzę coś nierealnego... ze szczytu skały wisi na sieci około 30 pająków... którzy pilnie pracują tkając wielką sieć, każdy pająk tkał swoją część...


Sieć błyszczała...była jak srebro...byłam w szoku...ale czekałam na śmierć, modliłam się też i kwestionowałam swoje sumienie i żałowałam swoich grzechów...aby nie skończyć do cholery... Nie chciałem być zły... ale różne rzeczy działy się podczas wojny z żołnierzami... my też walczyliśmy i przeklinaliśmy, a nawet upiliśmy się na statku... teraz Żałuję... Teraz mam przed sobą już tylko ostatnią kroplę życia... Już widziałem i słyszałem Japończyków też się do mnie zbliżających... Pająki latały najszybciej jak mogły... Odgradzając mnie pajęczynami... Wejście do mojej jaskini było całkowicie zablokowane pajęczynami... Już słyszałem kroki i strasznie bełkotliwą mowę - po japońsku, żołądek podchodził mi do gardła i nie mogłem dobrze oddychać... gdyby to zrobili raczej mnie zabierz... i nie torturuj... Bałem się ich tortur, bo krążyły o tym całe horrory... skulił się. Poszedłem do rogu jaskini i czekałem, aż umrę... Ja jestem gotowy Panie Boże...czy możesz się ze mną ożenić...Grupa Japończyków już stała przed moją jaskinią... leje się ze mnie śmiertelny pot...teraz mnie zabiją.. .jeśli oni będą mnie torturować... i to jest okropne... Panie Boże pomóż...


Koko ni wa daremoinai... Aru no wa nikumonosu dake

Tu nie ma nikogo... są tylko pajęczyny...



Kono dōkutsude wa 100-nenkan dare mo tatakatta koto ga arimasen... Koko ni wa kumonosu ga arimasu

Od stu lat nikogo nie było w tej jaskini... takie są tu pajęczyny, jak

mówią... Niebiańskie Sam ojciec ich rozumie, ich język Hatlamatlan... To znaczy, ani jednej litery...


Stali tam przez chwilę i bełkotali coś swoją szczudlałą mową, po czym wyszli... Widziałem tylko ich nogi do pasa...


Dalej nie poszli... Zrozumiałem, że gdy zobaczyli grubą pajęczynę przy wejściu... powiedzieli sobie, że tu nikogo nie ma... nie byłoby takiej gęstej pajęczyny i po chwili zniknęli jakiś czas...w głębi serca dziękowałam Bogu za ratunek i nie mogłam otrząsnąć się z szoku...

Ucałowałem konsekrowane media... Ucałowałem też i przytuliłem krzyż, który zrobiłem... Ty, mój drogi Zbawicielu, tylko Ty mnie uratowałeś, inaczej bym umarł... Przecież moja jąkająca się, śliniąca się modlitwa wzięła górę w strachu i Bóg mnie zbawił zauważył spośród milionów ludzi wołających codziennie do niego o pomoc... i znalazł dla mnie takie dziwne ratunek, ten gotowy cud, którego gdybym nie przeżył na własnej skórze skórze i widziałem to na własne oczy, nigdy bym nie uwierzył, że tak jest, coś możliwego...zesłał tyle pająków, które szybko utkały sieć, jakby dla zbawionej duszy...tak im Bóg nakazał... Nie odważyłem się wyjść z jaskini...dopiero następnego dnia wyczołgałem się gdy już nic nie słyszał podejrzanego...powietrze było czyste...Japończycy stłoczeni w bazie.. .ponieważ nasi Amerykanie przypuścili wielki atak na miasto Henderson Field... Znalazłem nasze po długiej wędrówce w stronę wybrzeża... Powiedziałem kapitanowi, co się stało... uczciliśmy pamięć Nicka i Johna i wysłaliśmy smutna wiadomość do domu... do rodziców... Walczyłem jeszcze w innej jednostce, ale znów cudem uniknąłem śmierci... Odłamek eksplodowanego granatu trafił mnie w nogę...



wystarczyło... i mogłem już iść... Tuż przed tym przykucnąłem i zawiązałem sznurek na wojskowej bagance,,, ale strzeliłem sobie, bo coś krzyczało nad moją głową...


to był jakiś mały ptaszek, który nagle pojawił się i zatoczył nade mną krąg... i właściwie znowu uratował mi życie, bo przykucnąłem... miałbym drzazgę w głowie... więc zraniła mnie łydka, która krwawiła obficie... on to zabandażował. Ja szybko zakleiłem taśmą maskującą... i później musieli to zszyć w szpitalu wojskowym... ale słabo się goiło i nie mogłem chodzić, było tam gorąco , latało dużo much i komarów... więc wysłali mnie do centrum medycznego, do domu wakacyjnego..do USA...samolot zabrał nas - rannych do domu z przerażającej wyspy Guadalcanal...z lotniska samochód zawiózł mnie do naszych domów...


Byłam taka szczęśliwa, jakbym narodziła się na nowo... przyszła też moja płacząca Rosalyn, wiernie na mnie czekając... potem pobraliśmy się i przeżyliśmy razem piękne i długie życie...


mieliśmy 2 synów i 2 córki... Już nie wróciłem na wojnę ze względu na kontuzję nogi i powikłania związane z infekcją...ale na szczęście noga się zagoiła i mogę żyć...w domu mówiłem o śmierci Pačy...którym zostałem Pająkiem życia...

Nigdy nie przestałam dziękować Bogu za wielki cud, który uwolnił mnie z lodowych szponów śmierci na wyspie Guadalcanal... Po wielu latach odwiedziłam z rodziną w celach turystycznych... i ich największą wyspę, Guadalcanal ...w tym współczesna Honiara- stolica /w czasie wojny jeszcze Henderson Field...Henderson's Field/.

Moja historia o cudownej sieci stała się znana i świadczy o wielkiej mocy szczerej modlitwy, poddania się woli Bożej i ufności w Bożą pomoc i wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny... Mogę tylko rzucić wyzwanie ludziom... nigdy nie pozwólcie idź do Boga, Jego wielkiej miłości i miłosierdzia...pokuta jest drogą do Niego i także poświęć się Dziewicy Maryi...Ona nigdy Cię nie zawiedzie...tak jak mnie nie zawiodła najbardziej trudny moment, w godzinie niepokoju i strachu, kiedy lodowate skrzydła okrutnej śmierci i w tej strasznej, szarej jaskini na wyspie śmierci - magicznym Guadalcanal...Twój Frank...


Bitwa o Guadalcanal , o kryptonimie Operacja Strażnica, obejmuje serię starć zbrojnych podczas II wojny światowej, która miała miejsce od 7 sierpnia 1942 r. do 7 lutego 1943 r. pomiędzy siłami Stanów Zjednoczonych a imperialną Japonią.

Bitwa o Guadalcanal , znana pod kryptonimem Operacja Strażnica , obejmuje serię starć zbrojnych podczas II wojny światowej , które miały miejsce od 7 sierpnia 1942 r . do 7 lutego 1943 r. pomiędzy siłami Stanów Zjednoczonych a imperialną Japonią. Kampania na Guadalcanal stała się jednym z najważniejszych momentów wojny na Pacyfiku .

Guadalcanal nie znajdował się pierwotnie na liście celów aliantów, ale japońska próba budowy na późniejszym polu Hendersona doprowadziła do pośpiesznie ulepszonego planu, w ramach którego 1. Dywizja Piechoty Morskiej wylądowała 7 sierpnia 1942 r., napotykając niewielki opór. Japończycy zareagowali bardzo szybko, pokonując flotę amerykańską u wybrzeży wyspy Savo. Jednak marines pozostali na nim pomimo wzmożonych wysiłków Japonii. Najbardziej godne uwagi japońskie ataki lądowe miały miejsce 18 sierpnia i 13 września. Pierwszego nie udało się wykonać z pełną mocą, ale drugie było znacznie bliższe sukcesu. Kolejny duży japoński atak na lotnisko Henderson w dniach 24 i 25 października został odparty przez Amerykanów i zadał wrogowi ciężkie straty. Jednak bitwa pozostała niezdecydowana i dlatego nadal nie było pewne, czy Amerykanie utrzymają lotnisko, czy nie.

Jednak początkowo zaskoczeni żołnierze japońscy podjęli kilka prób odbicia pola Henderson w sierpniu i listopadzie 1942 r. Doszło do trzech głównych bitew lądowych i pięciu głównych starć morskich. Walki powietrzne nad tym obszarem nie ustały praktycznie przez cały czas. Na początku listopada 1942 roku doszło do wielkiej bitwy morskiej o Guadalcanal. Amerykanom udało się odeprzeć japońską próbę wylądowania wystarczająco dużego kontyngentu żołnierzy, aby odzyskać lotnisko. W grudniu 1942 roku Japończycy zrezygnowali z prób odbicia lotniska i rozpoczęli wycofywanie swoich sił . Ostatnie siły japońskie zostały wycofane z wyspy 7 lutego 1943 r., w kulminacyjnym momencie amerykańskiej XIV ofensywy. chór.

Kampania na Guadalcanal była powiązana z kilkoma starciami morskimi pomiędzy siłami alianckimi a flotą japońską . Bitwa o Guadalcanal, wraz ze zwycięstwem w bitwie o Midway, była pierwszym krokiem w kierunku pokonania japońskiej supremacji w Azji i na Pacyfiku. Bitwa ta była zarówno pierwszą dużą ofensywą aliantów przeciwko Japonii, jak i przejściem od operacji obronnych do ofensyw, które później doprowadziły do ostatecznej porażki Japonii w II wojnie światowej.

Cała operacja była częścią amerykańskiego planu zabezpieczenia tras konwojów pomiędzy USA , Australią i Nową Zelandią . Odbyła się zaledwie kilka miesięcy po rozpoczęciu walk o szlak Kokoda i była drugą dużą ofensywą aliantów przeciwko siłom japońskim.

Preludium

W ciągu 1942 roku Wyspy Salomona , a zwłaszcza wyspa Guadalcanal , stały się kluczowymi obszarami strategicznymi w południowej części Oceanu Spokojnego . Jeśli zostaną zatrzymane przez Japończyków, będą służyć jako bazy do ataków na alianckie szlaki zaopatrzeniowe między Stanami Zjednoczonymi a Australią. Gdyby jednak wyspy wpadły w ręce aliantów , posłużyłyby jako korzystna baza wypadowa do prowadzenia działań ofensywnych i jednocześnie chroniłyby Australię przed atakami Japończyków.5 lipca 1942 roku zaczęły docierać do nas wieści Amerykanom, że żołnierze wroga byli transportowani na Guadalcanal, aby tam zbudować lotnisko. Ponieważ wszystko wskazywało na to, że Japończycy zamierzają przeprowadzić naloty na amerykańskie statki handlowe i być może Australię, dowództwo podjęło decyzję o zajęciu wyspy.

Bitwa

7 sierpnia 1942 roku o godzinie 9:00 czasu lokalnego siły alianckie, głównie amerykańskie, liczące około 19 000 żołnierzy, wylądowały na wyspach Guadalcanal, Tulagi i Floryda na południu Wysp Salomona w celu wyeliminowania nowo wybudowanej bazy, która zagroziłoby szlakom dostaw między USA a Australią. Jednak Japończycy mieli w okolicy duże siły morskie i otrzymali rozkaz ataku. 8 sierpnia krążowniki dowodzone przez admirała Gunchi Mikawę prześliznęły się przez cieśninę między Wyspami Salomona i zaskoczyły statki alianckie. Godzinę później Mikawa wycofał się, pozostawiając cztery tonące krążowniki alianckie i jeden poważnie uszkodzony. Ta morska masakra przeszła do historii pod nazwą bitwy o wyspę Savo . Korpus Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych został nagle sam na Guadalcanal, bez wsparcia morskiego i powietrznego. Przez następne dwa tygodnie żołnierze otrzymywali tylko dwa posiłki dziennie. Amerykanie wiedzieli, że Japończycy kontrolowali teraz morze i że wkrótce ich wojska dotrą na wyspę. Radio Tokyo opisało amerykańskich żołnierzy piechoty morskiej jako „sumy, które wleciały w płomienie”.

Jednak Japończycy nadal nie docenili siły, która się przed nimi stanęła. 18 sierpnia pierwsza grupa japońskich marines, licząca zaledwie około 1500 żołnierzy, zeszła na ląd i została natychmiast wyeliminowana. Następne siły inwazyjne były eskortowane przez silne siły morskie, w tym dwa pancerniki i trzy lotniskowce. Jednak amerykański generał Robert Ghormley został ostrzeżony na czas i 24 sierpnia amerykańskie samoloty zatopiły japoński statek Ryujo. Pozostali japońscy żołnierze zostali przetransportowani na wyspę transportem wahadłowym niszczycieli i statków inwazyjnych, który Amerykanie nazwali Tokyo Express . W nocy 13 września amerykańska piechota morska walczyła desperacko w miejscu znanym jako „Krwawa Granica”. Jeszcze zanim Japończycy zostali odepchnięci, przedostali się aż do stanowiska dowodzenia dowódcy Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych.

Tokyo Express był zaciekle i profesjonalnie broniony przez japońską marynarkę wojenną pod dowództwem admirała Raizo Tanaki. Wiele amerykańskich okrętów wojennych zostało uszkodzonych lub zatopionych, gdy próbowali go zaatakować. Pod koniec sierpnia amerykański lotniskowiec Saratoga został trafiony torpedą i poważnie uszkodzony. Dwa tygodnie później lotniskowiec Wasp został zatopiony. Wyczerpany generał Ghrmley został zastąpiony na stanowisku dowódcy przez admirała Billa Halseya.

Po zajęciu Guadalcanal i Tulagi alianci planowali kontynuować ataki na bazy japońskie w Rabaul w Nowej Wielkiej Brytanii . Alianci początkowo szybko pokonali znacznie słabszy liczebnie garnizon japoński, który trzymał wyspy od maja 1942 roku. Stopniowo zajęli Tulagi i Florydę, a także lotnisko w pobliżu miasta Honiara (wówczas znane jako Henderson Field ), które Japończycy przejęli budynek na Guadalcanal.

2 tys.
Kamil Horal udostępnia to

prawdziwa historia z czasów II wojny światowej z lata 1943 roku, z bitew pomiędzy Amerykanami i Japończykami na Pacyfiku... z bitew o tajemniczą wyspę śmierci - Gaudalcanal na Morzu Salomona... leżący pomiędzy Australią a Papuą Nową Gwineą...
Wielki, dziwny cud Boży na żarliwą modlitwę żołnierza zagrożonego śmiercią...

679